wstecz

Aleksandra i Piotr Tomys (Hacienda & Co.)

O wymarzonych początkach i niekończących się wizjach, o eventowych wyzwaniach, które stają się normą, o radości, jaką daje zaangażowany zespół, i udziale kuchni w budowaniu emocji, opowiadają Aleksandra i Piotr Tomys, właściciele kompleksowego projektu Hacienda & Co. w Drwałach w gminie Zatory.

Skąd wziął się pomysł na stworzenie Haciendy? To był plan kiełkujący w waszych głowach od dawna czy po prostu znaleźliście się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie?

To bardzo ciekawa historia. Pomysł na Haciendę był dobrze przemyślany, chociaż miejsce jej powstania – zupełnie przypadkowe. Po dwunastu latach spędzonych w Irlandii, z których przez dziewięć prowadziliśmy restaurację w Dublinie, zdecydowaliśmy się na powrót do kraju. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, którą każdy zapamięta na długo. Pochodzimy z Katowic, ale palcem po mapie szukaliśmy miejsca idealnego dla naszego projektu. Tak znaleźliśmy się w Zatorach – urzekło nas tu stare gospodarstwo wystawione na sprzedaż, jego przemili właściciele i ludzie z otoczenia. Zakochaliśmy się w zbudowanej z naturalnej cegły stodole z lat 70., we wszechobecnej zieleni, w obcowaniu z przestrzenią. Pomysły przychodziły bardzo szybko: sala weselna, restauracja, miejsca noclegowe…Tak w 2019 roku, po zakończeniu prac restauratorskich, powstał kompletny projekt gotowy na przyjęcie pierwszych gości.

Zapewniacie kompleksowe podejście do organizacji wesel – od wedding plannerki, przez oprawę, po noclegi. Od samego początku koncepcja był tak rozbudowana czy miejsce rozwijało się w czasie wraz z potrzebami?

Dziś jest kompleksowo w pełnym tego słowa znaczeniu – zapewniamy cały wachlarz profesjonalnych usług związanych z organizacją u nas przyjęć urodzinowych, wesel, eventów firmowych, koncertów. Od podstaw, czyli planowania, do realizacji. Na samym początku wydawało nam się, że można iść na skróty – chcieliśmy, by nasze pary młode korzystały z cateringu zewnętrznego. Czas pokazał, że taki system się nie sprawdza. Powstało więc nasze ogromne zaplecze kuchenne, z doświadczonymi kucharzami i zespołem wspierającym – żeby to tu, na miejscu, mogły powstawać piękne talerze, na które zasługują ważne okazje. Po trzech latach od tamtego momentu stworzyliśmy również restaurację – w sezonie czynną przez cały tydzień, a zimą weekendowo. Nasza wspólna energia do rozwoju wciąż rodzi nowe pomysły, powstają nietuzinkowe dania, zaskakujące smaki, zachwycające platingi... Następnie zbudowaliśmy strefę noclegową – najpierw do użytku gości oddaliśmy pokoje, a w roku 2025 zespół domków w stylu alpejskim lux chalet, który nazwaliśmy Króliczą Norą. Nasze możliwości noclegowe obejmują już 46 miejsc i wcale nie zamierzamy na tym poprzestać. :)

Jakieś wydarzenie lub wesele szczególnie zapadło wam w pamięć?

Każde jest inne, każde jest wyjątkowe i każde zaskakuje. Bo taka jest ta branża – wiążą się z nią emocje, mnóstwo emocji (szczególnie podczas wesel), niezapomniane piękno ceremonii w plenerze, niespodzianki, elementy improwizacji… Kochamy zwariowane pary, które dają nam przestrzeń na kreatywność – całe przyjęcie staje się wtedy zaskoczeniem nawet dla młodych, pojawia się miejsce na naturalność, nieoczywistość, autentyczne, głębokie przeżycia. Takich rzeczy nie da się uzyskać w przypadku scenariusza pisanego z góry, szablonowego schematu.

Jak łączycie potrzeby dużych uroczystości z dbałością o jakość kuchni i obsługi? To wciąż wyzwanie czy z biegiem lat jest łatwiej?

Ilość zdecydowanie idzie u nas w parze z jakością. A lata doświadczeń robią swoje – ani przyjęcie na 50 osób, ani takie na 190, nie sprawiają nam już większych trudności. Lubimy stawiać sobie poprzeczkę wysoko i im bardziej skomplikowane menu, tym ciekawiej, tym bardziej mobilizująco… Kumulacja trzech wesel z rzędu w jeden weekend kiedyś rzeczywiście mogła być dla naszej kuchni wyzwaniem, dzisiaj jest normą. Energia i adrenalina scalają zespół, poza tym wszyscy – zwykle kilka podzespołów – grają przecież do jednej bramki. Satysfakcja po takim weekendzie, kiedy każda para młoda dziękuje kucharzom za wspaniałe jedzenie, sięga zenitu.

Menu na przyjęcia i wesela różni się zapewne od oferty restauracyjnej?

Oczywiście. Restauracja serwuje dania kuchni polskiej w wersji fusion. Tymczasem na przyjęciach, zwłaszcza tych weselnych, króluje głównie kuchnia polska, a nawet staropolska. Bez flaków nie ma wesela! A jednak dania te podajemy z tym samym pomysłem, z tą samą precyzją i elegancją, co te serwowane à la carte. Mają cieszyć nie tylko podniebienie, ale również oko. 

Jaką rolę odgrywa kuchnia w budowaniu emocji podczas wesel i innych dużych uroczystości?

Dobra kuchnia równa się zadowolony gość. Kiedy jedzenie się zgadza, wszystko w trakcie eventu się układa. Piękno na talerzu wzbudza zaciekawienie, smak i zapach dają radość, poczucie szczęścia. Nasze bufety z zimnymi przekąskami, stoły tematyczne, stoły wiejskie sprawiają, że ludzie cieszą się wspólnym czasem, chcą rozmawiać, biesiadować, być razem. Często robią sobie wtedy zdjęcia. Tak tworzą się najprawdziwsze, najlepsze emocje. A te przekładają się na wspomnienia.

Poza okresem zimowym restauracja działa również w tygodniu. Czyli Hacienda ma też swoich gości nieeventowych, przyjeżdżających specjalnie po to, by doświadczać waszej kuchni?

Mamy gości z okolic, z Warszawy i z całej Polski, pojawiają się również goście zagraniczni. Niektórzy są naprawdę dobrze przygotowani, znają całą naszą historię. A kiedy miejsce potrafi zaintrygować, zaciekawić, to przeżywa się je bardziej, całym sobą. Są też goście hotelowi, korzystający z restauracji podczas dłuższego u nas pobytu. A nawet dzieci ze szkół i przedszkoli – w zeszłym roku tylko w grudniu odwiedziło nas ich prawie 800 w związku z warsztatami piernikowymi. Nasze warsztaty stały się już coroczną tradycją.

Jakie klimaty, smaki, produkty będą u was dominować w nadchodzących, wiosennych już, miesiącach?

Wiosną zwyczajowo już w naszej kuchni triumfują smaki świeże, lekkie i proste w swojej naturalności – te oparte na nowalijkach i aromatycznych ziołach. Królować będą szparagi, rzodkiewki, bakłażany i cukinie z naszego ogrodu, karmelizowana marchew… A przede wszystkim nasze domowe kiszonki, które cieszą się absolutnym powodzeniem. I wypiekany przez nas chleb – idealny dodatek do naszych sezonowych zup.

Czy bliskość natury, z jaką kojarzona jest Hacienda, to również korzystanie w kuchni z produktów od lokalnych dostawców?

Tak, chętnie korzystamy ze świeżych produktów z regionu – oprócz opartych na naturalnych surowcach przysmaków naszej produkcji spróbujecie u nas m.in. lokalnych serów wędzonych czy wędlin z rodzinnej firmy z tradycjami Somianka.

Dajecie szefowi kuchni wolną rękę w kreowaniu menu?

Całkowicie ufamy pomysłom, wyczuciu smaku i doświadczeniu naszego szefa kuchni. Doceniamy jednak pracę całego zespołu, zdajemy sobie sprawę, że każdy ma swój wkład w efekt końcowy. Z dumą patrzymy, jak nasz team – bez wyjątku – angażuje się w powstawanie nowych dań, jak bardzo jest zaangażowany w tworzenie tego miejsca. Serce rośnie! To kuchnia napędza Haciendę.

Skoro już o zespole mowa – prowadzenie miejsca eventowego wymaga nie tylko indywidualnej kreatywności, ale również doskonałej gry zespołowej. Jak budujecie zespół gotowy na duże wydarzenia i emocje, które im towarzyszą?

Wspominaliśmy już, że najlepszą mobilizacją są adrenalina i radość na finale. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy tak zgrany, pracowity i lojalny zespół. Dotyczy to nie tylko kuchni – chef i jego załoga, managerowie, kelnerzy to jeden organizm. Dlatego możemy sobie pozwolić na ciągłe podnoszenie standardów. Fajnie pracować w miejscu, które prężnie się rozwija, w którym wciąż wspólnie uczymy się czegoś nowego, w którym jest energia twórcza, są pomysły… A nudy nie ma!

Jeśli jednym z synonimów Haciendy jest nieustanny rozwój, to jakie plany czekają już w kolejce?

W kwietniu uruchamiamy nasz najnowszy Haciendowy projekt: strefę SPA & wellness. Basen, jacuzzi, sauna fińska – w której będą się odbywać rytuały saunowe – łaźnia parowa, tepidarium, grota solna z tężnią, salon masażu… Szykuje się niesamowita atrakcja dla naszych gości hotelowych! Nie zapominamy o parach młodych – przewidzieliśmy dla nich specjalne pakiety w strefie zen. Rok 2026 będzie dla nas przełomowy również w związku z działaniami ukierunkowanymi na najmłodszych. Powstanie Kiddi Room – zamknięty interaktywny plac zabaw z opieką animatorską, który uatrakcyjni rodzinne wypady do Haciendy. 

Ostatnim etapem w naszych planach rozwojowych będzie klasyfikacja Haciendy jako czterogwiazdkowego hotelu butikowego. Do tego dążymy, taki jest nasz cel.

Wracając do pytania postawionego na początku... Tak, znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, z odpowiednimi ludźmi u boku. Jesteśmy za to losowi bardzo wdzięczni, bo wiemy, że właśnie w ten sposób realizują się projekty wyjątkowe.

Trzymamy kciuki za cztery gwiazdki dla waszego wyjątkowego projektu. Bardzo dziękujemy za rozmowę.