Jakub Leda (Resort Jedlinka)
O drodze od pierwszych kroków w piwowarstwie do rozwijania rodzinnego browaru, o miejscu, w którym rzemiosło spotyka się z gościnnością, o tworzeniu kompleksowego resortu w sercu Gór Sowich oraz o doświadczeniu, które łączy piwo, kuchnię i wypoczynek, opowiada Jakub Leda, piwowar i współwłaściciel Resortu Jedlinka.
Zacznijmy od początku: gdzie uczyłeś się piwowarstwa i jak wyglądała droga do stworzenia własnego browaru?
Moja droga do piwowarstwa nie była oczywista. Zaczęło się od technikum teleinformatycznego, ale dość szybko zrozumiałem, że siedzenie przed komputerem to nie jest coś, w czym widzę siebie przez kolejne lata. Brakowało mi działania, pracy rękami i tworzenia czegoś realnego – czegoś, co daje ludziom przyjemność. Najpierw szkoliłem się pod okiem cenionego w branży piwowara Krzysztofa Ozdarskiego. To był moment, w którym naprawdę złapałem bakcyla. Później przyszły staże w różnych browarach w Niemczech. Tam zobaczyłem, jak ogromne znaczenie mają detale i konsekwencja w budowaniu jakości. Dopiero później rozpocząłem naukę w Weihenstephan – miejscu, które dla piwowarów jest swego rodzaju mekką. Warunkiem przyjęcia było 13 miesięcy praktyk, więc teoria od początku szła w parze z doświadczeniem. Do dziś łączę studia z pracą w browarze i wdrażaniem nowych pomysłów na miejscu. Browar założył mój tata, a ja naturalnie wszedłem w ten projekt i mocno go rozwinąłem. W tym roku, 1 maja, obchodzimy 12-lecie.
Od początku miałeś plan, żeby prowadzić nie tylko browar, ale cały kompleksowy resort?
Nie było wielkiego planu rozpisanego na lata. Na początku był zaniedbany plac i ogrom pracy przed nami. Najpierw odrestaurowaliśmy budynek hotelowy. Później powstał browar z hostelem, co było dla nas bardzo symboliczne, bo w tym miejscu działał kiedyś browar zamknięty podczas I wojny światowej. Można powiedzieć, że przywróciliśmy piwowarstwo do Jedliny. W 2018 roku dawne stajnie przekształciliśmy w sale weselne z apartamentami. Pałac odnawiamy nieprzerwanie od ponad 20 lat i wciąż odkrywamy jego historię. To wszystko rozwijało się etapami, ale dziś tworzy spójną całość.
Jak opisałbyś filozofię piwowarstwa Browaru Jedlinka? Czym wyróżnia się wasze piwo?
Łączymy tradycję z nową falą. Aktualnie mamy sześć piw flagowych i cztery sezonowe, które rotują w ciągu roku. Do tego dochodzą piwa leżakowane w beczkach po whiskey i innych destylatach z różnych stron świata. Zaczynaliśmy od czterech stylów, dziś oferta jest znacznie szersza, ale fundament pozostał ten sam – charakter i jakość. Tworzymy nowe piwa, ale z szacunkiem do rzemiosła. Najważniejsze jest jednak to, że nasze piwa najlepiej smakują tutaj, na miejscu. W otoczeniu Gór Sowich, przy wspólnym stole. To nie jest tylko napój – to element całego doświadczenia.
Jakie są oczekiwania waszych gości? Czy przychodzą tam głównie piwosze, czy osoby szukające całego doświadczenia – kolacji, weekendu, eventu?
Dziś goście oczekują czegoś więcej niż tylko dobrego piwa. Chcą spędzić czas i dobrze się poczuć. Mamy pizzę z pieca opalanego drewnem w stylu włoskim, szeroki wybór przekąsek i dań, a także coraz mocniej rozwijamy ofertę no i low alcohol. Staramy się odpowiadać na różne potrzeby i gusta. Przyjeżdżają do nas zarówno miłośnicy piwa, jak i osoby szukające weekendu w górach, kolacji z klimatem, wesela czy wydarzenia firmowego. Coraz częściej to całe doświadczenie jest powodem przyjazdu.
Jak lokalizacja w sercu Dolnego Śląska w górskim obszarze wpływa na funkcjonowanie Resortu – od kuchni, przez rodzaj gości, po atmosferę?
Lokalizacja ma ogromne znaczenie. Jedlina-Zdrój i Góry Sowie to miejsce idealne zarówno dla osób szukających aktywnego wypoczynku, jak i dla fanów historii. Bezpośrednio przed hotelem zaczyna się pętla single track, a w trzech gminach mamy około 500 km tras MTB. Posiadamy wypożyczalnię rowerów klasycznych i elektrycznych, więc można wsiąść na rower i ruszyć prosto z resortu. Do tego jesteśmy w regionie z największym skupiskiem zamków i pałaców w Polsce. Codziennie można wybrać inną trasę i odkryć coś nowego. Ta różnorodność sprawia, że goście przyjeżdżają do nas na dłużej – nie tylko na kolację, ale na aktywny wypoczynek.
Wspomniałeś o weselach i wydarzeniach firmowych – jakie jeszcze wydarzenia organizujecie w Browarze?
Przez cały rok dużo się u nas dzieje. Organizujemy imprezy tematyczne, takie jak Oktoberfest czy Baltic Porter Day, większe wydarzenia sezonowe, spotkania i przyjęcia. Podczas największych imprez gościmy nawet 500 osób. Dlatego stworzyliśmy ścianę piwną, która pozwala gościom szybciej korzystać z oferty i w pełni cieszyć się wydarzeniem. Oczywiście organizujemy także wesela, urodziny, jubileusze oraz eventy firmowe. Nasze przestrzenie są elastyczne – można u nas zorganizować zarówno duże wydarzenie, jak i kameralną uroczystość.
Jak wygląda proces komponowania menu – czy dania są projektowane tak, by pasowały do konkretnych stylów piwa?
Menu komponujemy w kierunku food pairingu, ale przede wszystkim tak, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Chcemy, żeby dania naturalnie współgrały z ofertą browaru, ale równie dobrze sprawdzały się samodzielnie. To ma być spójne doświadczenie – od pierwszego kęsa po ostatni łyk.
Czy w menu wykorzystujecie lokalne produkty i sezonowe surowce? Jeśli tak – jakie są wasze ulubione przykłady?
Tak, współpracujemy z lokalnymi producentami i staramy się działać sezonowo. Dolny Śląsk daje ogromne możliwości, jeśli chodzi o świeże produkty i regionalne smaki. Stawiamy na jakość i świeżość, a sezonowość pozwala nam wprowadzać naturalne zmiany w menu. Dzięki temu oferta żyje i nie jest monotonna. Goście mogą wracać i za każdym razem odkrywać coś nowego.
Jedlinka to nie tylko browar, ale i to kompleksowy resort. Jak goście mogą spędzić u was czas?
Resort Jedlinka to dziś hotel, hostel nad browarem, apartamenty, pałac, mini zoo z alpakami i lamami oraz przestrzenie eventowe. Goście mogą korzystać z tras rowerowych, wypożyczalni, degustacji czy zwiedzania kompleksu. To miejsce, w którym można zaplanować aktywny weekend, rodzinny wyjazd albo spokojny odpoczynek w otoczeniu historii i natury.
Planujecie jeszcze większy rozwój Resortu? Restauracja, własne craftowe piwa, hostel, wydarzenia – czego chcieć więcej? ;)
Zdecydowanie się rozwijamy. Chcemy powiększyć bazę noclegową do około 300 miejsc – dziś mamy ich 160. Trwają dalsze prace przy pałacu i planujemy jeszcze przywrócić dawną świetność parkowi za nim. Rozwijamy także browar – planujemy zwiększyć możliwości warzelni z 3 do 10 hl, co pozwoli nam jeszcze bardziej poszerzyć ofertę. Niedawno powiększyliśmy salę browarną i uruchomiliśmy nową automatyczną linię rozlewniczą. Robimy to spokojnie, konsekwentnie i z szacunkiem do miejsca. Chcemy, żeby każdy, kto tu przyjedzie, czuł, że to nie jest przypadkowy punkt na mapie, tylko miejsce, do którego chce się wracać.