wstecz

Mateusz Litwińczuk (HighGarden Rooftop Lounge)

O kuchni jako formie służby, o drodze, która zaczęła się w szkolnej kuchni i inspiracjach od szefów kuchni, o menu tworzonym ponad 200 metrów nad miastem oraz o marzeniu, by HighGarden stał się miejscem legendarnym, mówi Mateusz Litwińczuk, szef kuchni HighGarden Rooftop Lounge w Highline Warsaw.

Zacznijmy od początku. Czy pamiętasz moment, danie lub osobę, która zadecydowała o tym, że praca w gastronomii stanie się twoją główną ścieżką zawodową?

To był czas szkoły kucharskiej, gdy otrzymałem propozycję stażu w warszawskiej restauracji Moonsfera, mieszczącej się wówczas w Centrum Olimpijskim. Po raz pierwszy zetknąłem się z prawdziwym rytmem kuchni: jej zapachem, temperaturą, napięciem i stylem życia, który towarzyszy tej pracy. Wtedy poczułem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinienem. Że to moja droga.

A co było największą lekcją na początku twojej kariery?

Pierwszą prawdziwą lekcję zawodową odebrałem w Hotelu Bristol. Jako młody kucharz pracowałem na kuchni zimnej, a wraz z tym przyszła większa odpowiedzialność. Gotowałem dla światowych osobistości takich jak Dalajlama, Paul McCartney, Mike Tyson i wielu innych. To doświadczenie nauczyło mnie, że bycie kucharzem jest formą służby. To, co wychodzi z mojej kuchni, ma karmić, sprawiać radość i otaczać opieką. Każdego gościa należy traktować indywidualnie, jednocześnie gwarantując niezmiennie wysoki poziom smaku i serwisu.

Dziś jesteś doświadczonym kucharzem gotującym świadomie. Skąd najczęściej czerpiesz inspirację w pracy – z podróży, rozmów, od innych szefów kuchni, a może sezonowości?

Sezonowość jest fundamentem mojego menu. Jednak inspiracje czerpię głównie od innych szefów kuchni oraz od mojego zespołu. Uwielbiam rozmowy z kucharzami o tym, co lubią gotować i co naprawdę chcą jeść. Najcenniejszym źródłem inspiracji są dla mnie podróże kulinarne. Dają szersze spojrzenie na dziedzictwo kulinarne różnych regionów świata, na ich korzenie i historie ludzi, którzy stoją za tymi smakami.

Która z kuchni – polska, śródziemnomorska, azjatycka czy może jeszcze inna – jest ci najbliższa i stanowi dla ciebie najważniejsze źródło inspiracji?

Moja ukochana kuchnia to kuchnia polska. Cenię również kuchnię francuską za jej ogromny wkład w światową kulturę kulinarną. W moim menu pojawiają się także inspiracje kuchnią śródziemnomorską, Bliskiego Wschodu oraz Azji.

Gdybyś miał wskazać jeden składnik, który twoim zdaniem jest niedoceniony, a ma ogromny potencjał, co by to było?

Najbardziej niedocenionym składnikiem jest kucharz. Bez niego wszystkie inne składniki pozostają jedynie wartościami odżywczymi.

Twoja obecna praca ponad 200 metrów nad miastem w Highline Warsaw to z pewnością wyjątkowe doświadczenie. W jakim stopniu lokalizacja i atmosfera w znajdującym sie tam rooftop lounge wpływają na menu?

Highline Warsaw to miejsce unikalne na skalę całej Polski i Unii Europejskiej. To przestrzeń, która łączy kulturę, turystykę i miejskie życie Warszawy ponad chmurami. W HighGarden Rooftop Lounge stworzyłem menu, które łączy polską tradycję z międzynarodowymi klasykami. Lekkie, eleganckie, stworzone do dzielenia się przy koktajlu i rozmowie nad miastem.

Jak określiłbyś filozofię kulinarną, która przyświeca ci w tworzeniu menu w HighGarden?

Myślą przewodnią naszego ogrodu ponad chmurami są kwiaty, zioła, świeżość i sezonowość. To kuchnia, która oddycha naturą nawet na wysokości.

Smak to jedno, ale dobre danie często niesie ze sobą coś więcej. Jakie emocje chcesz wywołać w gościach, kiedy siadają przy twoim stole?

Chciałbym, aby moje dania przywoływały dobre wspomnienia. Doskonałym przykładem jest jeden z deserów, antonówka zapiekana pod kruszonką z kaszy mannej, inspirowany przepisem mojej babci. Goście często mówią: „jak u babci” i właśnie dlatego ten deser stał się bestsellerem.

Oferta lounge’owa często wymaga dań, które są bardziej przystępne, łatwe do jedzenia w towarzystwie koktajlu, a jednocześnie luksusowe. Jak udaje się ci się zachować ten balans między fine diningową jakością a lounge'ową swobodą?

Pracuję wyłącznie na świeżych, najwyższej jakości rybach, mięsach i owocach morza. Tworzę na ich bazie klasyczne, sprawdzone kompozycje z fine diningowym sznytem, nie narzucając sobie presji tworzenia czegoś, czego nie czuję. Ta szczerość przekłada się na naturalną, lounge’ową swobodę.

Menu w takim miejscu musi być jednocześnie stabilne i elastyczne. Jak często je zmieniasz i w jaki sposób reagujesz na sezonowość oraz wyjątkowe okazje?

Kartę planuję zmieniać 3–4 razy w roku, w zależności od dostępności sezonowych warzyw i owoców. Skupiam się na głównej karcie HighGarden, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a nasza koncepcja nie zakłada klasycznych wkładek sezonowych. Zamiast tego tworzymy wyjątkowe okazje do spotkań, takie jak Sylwester czy Walentynki. Przestrzeń Highline daje nam pod tym względem unikalne możliwości.

Patrząc w przyszłość czego życzysz sobie i koktajl barowi na 2026 rok?

Życzę sobie dalszego rozwoju, budowania silnego zespołu i wolności twórczej. A HighGarden Rooftop Lounge by stał się miejscem legendarnym na mapie Warszawy. Jeśli jeszcze nim nie jest.

W takim razie trzymamy kciuki! Dziękujemy za rozmowę.